Redakcja www.NOLTYCHY.pl (Redakcja)
POGADANE
 2
POGADANE z NOL-TYCHY
27 Września 2011, o 21:54
Tagi:

JUSTYNA SOCHA - kolarka tyskiej ekipy rowerowej Choma Team. Na zawodach debiutowała w sezonie 2010. Aktualnie zajmuje drugą pozycję w klasyfikacji generalnej BikeMaratonu 2011. W rozmowie z redakcją Justyna opowiada o swojej pasji jaką jest kolarstwo górskie.

 

 

Kolarstwo górskie jest coraz bardziej popularną dyscypliną sportu. Coraz więcej imprez jest organizowanych właśnie z myślą o amatorach górskiego jeżdżenia.  Co takiego jest w tym sporcie, że przyciąga taką rzeszę fanów?


Co to takiego? Nie wiem. Wiem, że musi to być bardzo silny magnes, bo sprawił, że nie wyobrażam sobie życia bez roweru.

 

Z tego co mówisz wynika, że treningi stanowią istotny element Twojego planu dnia. Jak wyglądają przygotowania do startów?


Z rowerem zaprzyjaźniłam się w tamtym roku. Ta znajomość jest bardzo świeża i polega na ciągłym poznawaniu się. Brakuje mi doświadczenia i wiedzy, w związku z tym każdy mój trening/start to kolejna lekcja i okazja na poznanie samej siebie, swoich słabości i silnych stron. Do niedawna moje treningi polegały na zasadzie „chybił-trafił”, wstawałam rano i w zależności od humoru wybierałam sobie formę treningu. Od jakiegoś czasu trenuję pod okiem Bogdana Chomy. W końcu wszystko ma ręce i nogi. „Szefu” opracowuje plan, a ja staram się go wykonać jak najlepiej.

 

Udział w wyścigach to dla Ciebie zabawa czy rywalizacja między zawodnikami?


Myślę, że jedno nie wyklucza drugiego. Jazda na rowerze to fajna zabawa, ale dobrze wiedzieć, że robi się coś w konkretnym celu. Trenuję po to by jeździć coraz lepiej i kiedy widzę, że przynosi to konkretne rezultaty, motywuje mnie to do działania. Sama się tego nie spodziewałam, ale w momencie kiedy stanęłam na starcie po raz pierwszy, obudziła się we mnie wola walki, pojawiła się adrenalina i rywalizacja. To niesamowite uczucia.

 

Kobiecy umysł jest jedną wielką zagadką dla ludzkości, zdradź nam zatem o czym myślisz podczas treningów/ zawodów? Co ugotować na obiad czy może jak ubrać się wieczorem?


Jestem niesamowicie roztargnioną osobą i faktycznie można by przypuszczać, że moje myśli wędrują gdzie chcą. Natomiast na rowerze staram się maksymalnie skoncentrować na tym co robię, czyli na pedałowaniu! Można by rzec, że nie myślę o niczym, na zawodach tym bardziej. Staram się jechać ile sił w nogach, kontrolować tempo, puls,  drogę. To i tak za dużo jak na mój brak umiejętności jakiekolwiek podzielności uwagi.

 

Kolarstwo Górskie wciąż nie jest popularnym sportem wśród płci pięknej, skąd takie zainteresowanie i czy uważasz, że jest to zajęcie dla kobiet?


Heh często słyszę takie pytania ;) Zdecydowanie jest to sport dla kobiet, przecież to dziewczyny lepiej prezentują się w obcisłym (śmiech).  Trzeba polubić się z błotem, siniakami i  wysiłkiem . Na zawodach nie myślę o tym, że jestem kobietą, powtarzam sobie, że jestem twardziel i że dam rade. ;)

 

Poza treningami rowery mają wpływ na Twój styl życia?


Oczywiście. I to w różnych wymiarach. Przede wszystkim diametralnej zmianie uległa moja dieta. Jestem typem „słodyczowego obżartucha”, a tu trzeba trzymać wagę, odrzucić różne bezwartościowe produkty i przede wszystkim polubić się z makaronem i innymi węglowodanami. Kolejnym wyrzeczeniem są różne używki, co kłóci się z życiem studenckim ;) Trzeba też, tak zorganizować sobie czas, żeby pogodzić treningi z innymi obowiązkami czy życiem prywatnym.

 

Wiemy już, że rowery są formą zabawy, ale czy jest coś co przeszkadza Ci jeździć?


Opalenizna „na kolarza” :)

 

Życzymy w takim razie pary w nogach i kolejnych sukcesów na dwóch kółkach!


Dziękuję.

Ostatnie wpisy
6 Kwietnia 2012, o 19:12
27 Września 2011, o 21:54
27 Września 2011, o 21:41
27 Września 2011, o 21:28
Najczęściej komentowane
Komentarze (0)
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.

© 2001-2012 by NOLTYCHY.pl & Control   Reklama |  Kontakt |  Mapa serwisu |  Polityka prywatności |  Zasady korzystania z serwisu |  Partnerzy |  rss RSS