Bogdan Choma założyciel i trener tyskiej drużyny kolarskiej Choma Team opowiada o zmianach jakie zaszły w ciągu ostatniego roku w drużynie. Zdradza nam szczegóły dotyczące nowej organizacji, warunków, a także opowiada o planach i celach zawodników na najbliższy sezon.

Panie Trenerze z roku na rok obserwujemy jak drużyna umacnia się i rozwija. Dziś widzimy, że zespół zmienił swoje barwy, czy kryją się za tym również inne rewolucje?
Zmiana barwy była podyktowana paroma warunkami. Po pierwsze pojawiało się coraz więcej drużyn w strojach czarno czerwonych, a wiadomo, że dla sponsorów jest ważne żeby się wyróżniać. Po drugie chciałem zrobić dużą zmianę, żeby pokazać że poszliśmy o krok dalej. Na początku trochę się obawiałem tego koloru, ale teraz widzę że posunięcie było idealne.
Zmienił się również skład ekipy. Zdradzi nam Pan co takiego się stało i od czego zależą takie zmiany?
Faktycznie skład trochę się zmienił, a raczej skurczył. Chcemy iść w kierunku zawodowstwa i co za tym idzie musieliśmy ograniczyć skład do osób które przez te dwa, trzy lata potrafiły się najbardziej poświęcić treningom. Mój plan jest taki, żeby stworzyć bardzo silną ekipę mniej więcej 4 osobową, która będzie w stanie powalczyć z czołówką mtb w Polsce, a żeby to osiągnąć musimy zainwestować wszystkie środki właśnie w tych ludzi. Po okresie startów w maratonach udało mi się wytypować trójkę zawodników, którzy chcą walczyć o czołowe pozycje i trenują według ścisłego planu, na razie 3 letniego, a są to Dagmara Drabik, Justyna Socha oraz Tomasz Musioł. Testujemy w tym sezonie również Pawła Prudło jest to bardzo młody zawodnik na razie kompletnie bez doświadczenia, ale wydaje mi się że ma potencjał, tylko zobaczymy czy wytrzyma trudy treningów. Jest też Team 2, a są to osoby, które głównie będą startować w maratonach i tam nas reprezentować .
Wyczytaliśmy także, że zawodnicy otoczeni są opieką profesjonalistów. Jakie zatem warunki stwarza team swoim podopiecznym?
Warunki dla Team 1 staramy się stworzyć jak najlepsze tak żeby, zawodnicy mogli się skoncentrować głównie na jeździe i zawodach. Moim zadaniem jest opracowanie kompleksowego planu treningowego oraz przygotowanie techniczne zawodników. Na bieżąco kontroluję postępy moich podopiecznych, służę im swoją pomocą i doświadczeniem.Dzięki tyskiemu centrum doskonalenia sylwetki No LIMITS nie musimy się martwić o siłownię, ponieważ mamy ją dostępną w każdej chwili. Za treningi siłowe odpowiedzialny jest Łukasz Choma lub Grzegorz Pasuto, który zajmuje się również dietą zawodników. Na samych zawodach też dużo zmian. Zawodnicy nie muszą się martwic o rowery mają tylko dojechać na zawody, na miejscu będzie już czekał na nich namiot z trenażerami i przygotowane rowery na odpowiednim ogumieniu oraz cały serwis. Plan wygląda zawsze tak: ja Łuaksz Choma i Tomasz Piekarczyk przyjeżdżamy na zawody najwcześniej, niestety J. Rozkładamy namiot i ruszamy na trasę, żeby ocenić warunki.Następnie przygotowujemy rowery. Jak już zawodnicy dotrą na miejsce, mogą przejechać trasę i jak będzie potrzeba to możemy zmodyfikować rower. Przed samym startem rozgrzewka odbywa się na trenarzeże i to tak w skrócie. Dzień przed startem odbywa się również odprawa i tutaj tez duże ułatwienie, ponieważ dzięki firmie SOLVE z Tychów która sprzedaje sportowe kamery mamy do dyspozycji kamerę na kask i możemy wcześniej nagrać przejazd a na odprawie jeszcze raz wszystko przeanalizować.
Sezon dopiero się zaczyna, ale zawodnicy przygotowania rozpoczęli dużo wcześniej. Na czym one polegały, co oznacza zima dla profesjonalnego kolarza?
Zima to bardzo ważny okres nie będę tu wchodził w szczegóły, ale zaczynamy od specjalistycznych badań w Diagnostix Wisła tak, żeby wiedzieć od jakiego poziomu zaczynamy treningi. Bieganie, basen, siłownia to codzienność. Przed sezonem następne badania i korekta treningów.
Jak widzi Pan ten sezon, jakie zadania stoją przed zawodnikami, czy może są wyznaczone konkretne cele? Gdzie możemy w tym roku zobaczyć reprezentację drużyny?
Cele na ten sezon są bardzo sprecyzowane. Po pierwsze musimy zdobyć jak najwięcej doświadczenia na zawodach XC, bo to nas interesuje i tu dzięki wsparciu Apteki Turkus i Firmie Choma Progression możemy wykonać naprawdę bardzo dużo startów w Polsce, ale cieszy też fakt, że dzięki Czeskiej firmie MEPAC możemy również zmierzyć się z Czeskimi zawodnikami w 4 imprezach XC za naszą południową granicą. Mamy też apetyt na podium w kilku imprezach, ale na to musimy poczekać do czerwca gdzie planujemy szczyt formy. Cały kalendarz startów można poznać na naszej stronie www.choma.eu
Jak w paru słowach opisałby Pan drużynę i jej zawodników?
Młoda (oprócz niestety mnie :) ) dobrze rozwijająca się drużyna z ciężko trenującymi zawodnikami otoczona ludźmi dla których rowery to pasja. Zawodnicy zrobią wszystko, żeby osiągnąć sukces.
JUSTYNA SOCHA - kolarka tyskiej ekipy rowerowej Choma Team. Na zawodach debiutowała w sezonie 2010. Aktualnie zajmuje drugą pozycję w klasyfikacji generalnej BikeMaratonu 2011. W rozmowie z redakcją Justyna opowiada o swojej pasji jaką jest kolarstwo górskie.

Kolarstwo górskie jest coraz bardziej popularną dyscypliną sportu. Coraz więcej imprez jest organizowanych właśnie z myślą o amatorach górskiego jeżdżenia. Co takiego jest w tym sporcie, że przyciąga taką rzeszę fanów?
Co to takiego? Nie wiem. Wiem, że musi to być bardzo silny magnes, bo sprawił, że nie wyobrażam sobie życia bez roweru.
Z tego co mówisz wynika, że treningi stanowią istotny element Twojego planu dnia. Jak wyglądają przygotowania do startów?
Z rowerem zaprzyjaźniłam się w tamtym roku. Ta znajomość jest bardzo świeża i polega na ciągłym poznawaniu się. Brakuje mi doświadczenia i wiedzy, w związku z tym każdy mój trening/start to kolejna lekcja i okazja na poznanie samej siebie, swoich słabości i silnych stron. Do niedawna moje treningi polegały na zasadzie „chybił-trafił”, wstawałam rano i w zależności od humoru wybierałam sobie formę treningu. Od jakiegoś czasu trenuję pod okiem Bogdana Chomy. W końcu wszystko ma ręce i nogi. „Szefu” opracowuje plan, a ja staram się go wykonać jak najlepiej.
Udział w wyścigach to dla Ciebie zabawa czy rywalizacja między zawodnikami?
Myślę, że jedno nie wyklucza drugiego. Jazda na rowerze to fajna zabawa, ale dobrze wiedzieć, że robi się coś w konkretnym celu. Trenuję po to by jeździć coraz lepiej i kiedy widzę, że przynosi to konkretne rezultaty, motywuje mnie to do działania. Sama się tego nie spodziewałam, ale w momencie kiedy stanęłam na starcie po raz pierwszy, obudziła się we mnie wola walki, pojawiła się adrenalina i rywalizacja. To niesamowite uczucia.
Kobiecy umysł jest jedną wielką zagadką dla ludzkości, zdradź nam zatem o czym myślisz podczas treningów/ zawodów? Co ugotować na obiad czy może jak ubrać się wieczorem?
Jestem niesamowicie roztargnioną osobą i faktycznie można by przypuszczać, że moje myśli wędrują gdzie chcą. Natomiast na rowerze staram się maksymalnie skoncentrować na tym co robię, czyli na pedałowaniu! Można by rzec, że nie myślę o niczym, na zawodach tym bardziej. Staram się jechać ile sił w nogach, kontrolować tempo, puls, drogę. To i tak za dużo jak na mój brak umiejętności jakiekolwiek podzielności uwagi.
Kolarstwo Górskie wciąż nie jest popularnym sportem wśród płci pięknej, skąd takie zainteresowanie i czy uważasz, że jest to zajęcie dla kobiet?
Heh często słyszę takie pytania ;) Zdecydowanie jest to sport dla kobiet, przecież to dziewczyny lepiej prezentują się w obcisłym (śmiech). Trzeba polubić się z błotem, siniakami i wysiłkiem . Na zawodach nie myślę o tym, że jestem kobietą, powtarzam sobie, że jestem twardziel i że dam rade. ;)
Poza treningami rowery mają wpływ na Twój styl życia?
Oczywiście. I to w różnych wymiarach. Przede wszystkim diametralnej zmianie uległa moja dieta. Jestem typem „słodyczowego obżartucha”, a tu trzeba trzymać wagę, odrzucić różne bezwartościowe produkty i przede wszystkim polubić się z makaronem i innymi węglowodanami. Kolejnym wyrzeczeniem są różne używki, co kłóci się z życiem studenckim ;) Trzeba też, tak zorganizować sobie czas, żeby pogodzić treningi z innymi obowiązkami czy życiem prywatnym.
Wiemy już, że rowery są formą zabawy, ale czy jest coś co przeszkadza Ci jeździć?
Opalenizna „na kolarza” :)
Życzymy w takim razie pary w nogach i kolejnych sukcesów na dwóch kółkach!
Dziękuję.
Dagmara Drabik- kolarka grupy rowerowej Choma Team. Swoją przygodę z rowerami zaczęła w poprzednim sezonie, od tamtego czasu nieustannie osiąga rewelacyjne wyniki. Sezon 2010 zakończyła na pierwszym miejscu klasyfikacji generalnej BikeMaratonu w kategorii K1 dystansu MINI. Wszystko wskazuje, że również w tym roku powtórzy ten sukces, po 7 edycjach niezmiennie zajmuje pierwsze miejsce w stawce.

Na początek chcielibyśmy serdecznie pogratulować Ci wyników i pierwszego miejsca w generalceBikeMAratonu. Jaka jest tajemnica tego sukcesu?
Ja na sam początek chciałam powiedzieć, że jeszcze całej edycji nie wygrałam w tym roku,więc nie ma co chwalić dnia przed zachodem słońca. Oczywiście będę robić co w mojej mocy aby tak było, ale nie chcę zapeszać. Jeśli chodzi o tajemnice to nie ma jakichś wielkich sekretów, wystarczy czerpać ze sportu przyjemność. Jeśli ma się paru kompanów do jazdy na rowerze i plan to już to może wystarczyć do osiagnięcia pierwszych sukcesów.
Wiemy już, że sport dostarcza Ci frajdy, co natomiast sprawiło, że zaczęłaś jeździć na rowerze?
Sprawił to przypadek połączony z moją chęcią do uprawiania różnych dyscyplin sportowych i oczywiście odnalezienie osób które pomogły mi się „wkręcić” w rower.
Jak na tą pasję reagują Twoi najbliżsi, rodzina, przyjaciele? Wspierają czy pukają się w czoło?
Reakcje są bardzo różne. Czasem się cieszą i wspierają. Niektórych to z czasem denerwuje bo ileż można jeździć i ustalać grafik dnia pod trening, albo jeszcze lepiej plany na wakacje oraz dalsze lata nauki planować i przekopywać tak, żeby zawsze można było wykonać trening.
Kolarstwo górskie to wbrew pozorom bardzo ciężkie zajęcie, niebezpieczne trasy, błoto i inne czyhające pułapki, czy jako kobiety nie przeraża Cię to „niebezpieczeństwo”?
Niemal każdy sport niesie za sobą ryzyko kontuzji, więc jakbym miała się bać, że się ubrudzę albo przewrócę, to by trzeba mi było siedzieć w domu i jedynie oglądać sport w telewizji. Oczywiście nogi poobijane bywają, ale sukienki nosze rzadko, więc nie jest to wielki problem.
Czy trenowanie kolarstwa górskiego wiąże się z jakimiś wyrzeczeniami?
Trzeba wcześnie wstawać na trening. To jest to co mnie boli najbardziej. W wakacje nie można wyjechać tam gdzie się chce i kiedy się chce, bo są wyjazdy na wyścigi albo gdzieś nie da się zabrać roweru. Po prostu trzeba się przyzwyczaić,że trzeba ciągnąć wszędzie ze sobą rower :)
Jak dużo czasu poświęcasz swojej pasji?
Codziennie około 2h. Trening mycie roweru jakiś serwis wszystko to jest dość czasochłonne. No i oczywiście weekendy całkowicie poświęcone wyścigom, ale to tylko w sezonie.
Wiemy, że poza maratonami startujecie również w zawodach XC i innych regionalnych wyścigach. Jaki typ rywalizacji dostarcza Ci największej przyjemności czy adrenaliny? Jakie trasy preferujesz?
Preferuje trasy ciekawe, takie na których mogę zdobyć nowe doświadczenie. Zawody XC z kolei są bardziej dla mnie stresujące, bo zwykle takie trasy są bardzo wymagające, wtedy więc też jest większe prawdopodobieństwo, że cos nie pójdzie tak jak bym chciała. Rośnie wtedy adrenalina ale i satysfakcja po wyścigu jest większa.
A z drugiej strony jakie elementy dają Ci w kość?
Z zasady dają w kość elementy które się najmniej trenuje. W moim przypadku są to techniczne zjazdy, pewność siebie na tym elemencie nabywa się bardzo powoli. Na każdym wyścigu co do zjazdów mam zawsze największe obawy, ale z wyścigu na wyścig jestem coraz pewniejsza.
Właściwie sezon dobiega końca, które starty są dla Ciebie w tym momencie priorytetem?
Na tym etapie sezonu priorytetem dla mnie jest utrzymać wysoka pozycje w generalce w cyklu bikemaratonów, to są wyścigi na których trzeba walczyć o dobry wynik. Na drugim miejscu w tej chwili stawiam wyścigi XC, które nadal są próbami przed startami w przyszłym sezonie.
Po za kolarstwem wiemy, że jeszcze się uczysz. Czy łatwo pogodzić pasję z obowiązkami?
Bardzo trudno połączyć naukę ze sportem. Często trzeba z czegoś zrezygnować . Staram się nie zaniedbywać nauki. Czasami jednak odbija się to na jakiejś ocenie z przedmiotu, na który nie dałam rady się nauczyć bo miałam np. bardziej męczący trening. Czasami trzeba po prostu troszkę odpuścić.
Czy myślisz już o przyszłym sezonie? Może wyznaczyłaś już jakieś cele na rok 2012?
Cele na 2012r będziemy konkretnie wyznaczać po zamknięciu tego sezonu. Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że na pewno będziemy częściej startować w wyścigach XC, do których teraz cały czas się przygotowuję. Bikemaraton będziemy odwiedzać na ważniejszych etapach jak np. Mistrzostwa Polski w Jeleniej Górze. Oczywiście celem na sezon 2012 będzie również poprawianie wyników na wszystkich wyścigach w jakich będziemy startować.
Dziękujemy za rozmowę i życzymy sukcesów !
Dziękuję.


RSS