"Nigdy nie marzyłam, że spotka nas takie szczęście", "Zastanawiam się, kiedy się obudzę, ale to... prawda!". Te i inne cytaty do dziś mam w pamięci wraz z obrazem wdzięczności w oczach nierzadko wspartej łzami.
Coś, co dla wielu z nas wydaje się być codziennością. Zwykłe zakupy, hipermarkety i półki uginające się pod ciężarem towarów. Beznamiętnie mijane działy, obojętnie wrzucane do koszyka kolejne produkty.
Kto z nas pomyśli, że radość może sprawić puszka kukurydzy, budyń, środki czystości, buty..?
Szlachetna Paczka pozwoliła otworzyć nie tylko serca ludzi, którzy okazali się naprawdę wspaniałomyślni przygotowując paczki dla rodzin w Tychach. Otworzyła także oczy wszystkim tym, dla których codzienne zakupy są rutynową czynnością, a kupowane produkty są, bo... zawsze były.
Dla niektórych ludzi nie są. Dla niektórych tylko bywają i to od wielkiego święta. Trudno sobie wyobrazić, prawda? Niektórych życie pozbawia możliwości wyobrażeń tego typu. Oni marzą o tym, co dla nas jest przysłowiowym "chlebem powszednim". A chlebem należy się dzielić, tak jak uczynili to Darczyńcy tyskiej Szlachetnej Paczki.
Doświadczenie weryfikuje zapatrywania na życie. Bo ono jest tak naprawdę piękne, dla każdego, mimo wszystko. Bo żyć godnie można w każdych warunkach, co udowodniły obdarowywane Rodziny.
A my, wolontariusze..? Jesteśmy. Młodzi, ambitni, widzący potrzebę pomocy, chętni do działania. A nie tylko źli, bez perspektyw i pogardzani stereotypowym "ta dzisiejsza młodzież".




RSS