Cztery człony pociągu za pomocą ciężkiego sprzętu zostały umieszczone na specjalnych platformach. Konwój sześciu ciężarówek zabrał Flirta z Katowic, dwie z ciężarówek zabrały części m.in. wózki toczne i silnikowe pozostałe wagony.
Według deklaracji producenta naprawa pociągu uszkodzonego niespełna pół roku temu w wyniku wykolejenia, może potrwać do półtora roku. Czas powrotu na tory będzie znany po dokładnych oględzinach w warsztatach w Szwajcarii. Wtedy poznamy też zakres szkód. W raporcie sporządzonym w kraju ich wstępny opis zajmuje ponad trzydzieści stron. Naprawy wymagać będą m.in. podwozia, wózki, systemy hydrauliczne, elektryczne, elektroniczne, uszkodzenia lakieru itp. Wstępnie szkody szacuje się na kilkanaście milionów złotych. Zostaną one pokryte przez ubezpieczyciela.
W sierpniu ubiegłego roku Flirt wykoleił się na trasie Katowice – Tychy Miasto. Nikt z pasażerów nie ucierpiał poważnie. Przyczyną wypadku była nadmierna prędkość na rozjeździe kolejowym w okolicach Mąkołowca.
W 2006 roku Samorząd Województwa Śląskiego zamówił 4 Flirty na łączną kwotę 88 mln zł. Dwa lata później pojawiły się na torach. Zostały one wydzierżawione Śląskiemu Zakładowi Przewozów Regionalnych, który jest odpowiedzialny za ich eksploatację i utrzymanie oraz – co się z tym wiąże – ubezpieczenie.
Obecnie pozostałe trzy składy obsługują pasażerów na linii Gliwice – Katowice – Częstochowa. Jeszcze do grudnia ubiegłego roku flirty można było spotkać na torach w Tychach.









RSS